Polacy w odwrocie

Niestety – nasze polskie ulubione słowo. Zawsze, gdy pojawia się jakaś nadzieja na cokolwiek, zostajemy sprowadzeni na ziemię magicznym słowem „niestety”.

Tym razem owo niestety dotyczy polskich kierowców wyścigowych. Po eksplozji zainteresowania Formułą 1 za przyczyną talentu Roberta Kubicy, wydawać by się mogło, że w końcu coś się ruszyło i w naszym kraju. Rodzice ze swoimi pociechami zaczęli odwiedzać tory kartingowe, pytać o zagadnienia związane z karierą, uczestniczyć w różnego rodzaju akcjach promujących sport samochodowy. Jeszcze pod koniec ubiegłego roku byłem pełen nadziei, że polscy kierowcy rozmnożą się na europejskich torach wyścigowych i pociągną za sobą całe nasze zmotoryzowane społeczeństwo. I tu jak zwykle pojawia się owo: „niestety”.

Niestety Robert Kubica miał wypadek, który wykluczył go z wyścigów do końca sezonu.
Niestety zainteresowanie kibiców wyścigami od tego momentu drastycznie spadło.
Niestety nasi nowi kierowcy, startujący w innych europejskich seriach nie są w stanie przebić się wyżej i chociaż niektórzy z nich rywalizują z powodzeniem w jakichś pół-amatorskich mistrzostwach, to nie da się ukryć, że utknęli na tym samym poziomie rozwoju.

Niestety dla nas wszystkich nic się nie robi, aby wykorzystać potencjał twkiący w naszym ryynku motoryzacyjnym…

Ale dosyć tego użalania się nad obecną sytuacją. Przyjrzyjmy się bardziej szczegółowo poszczególnym zawodnikom, którzy próbują nam zastąpić Roberta Kubicę. Do samego Roberta nie będę już wracał. Ten waek rozwijany jest we wszystkich mediach i wszyscy mniej lub bardziej orientują się, na jakim etapie jest cała sprawa.

Przypatrzmy się innymi bohaterom czterech kółek, którzy mogą lub mogliby coś jeszcze ciekawego zdziałać w sportach samochodowych.

Kuba Giermaziak (Porsche Supercup)

Na pierwszy ogień niech pójdzie Kuba Giermaziak. Polak już od dłuższego czasu próbuje utorować sobie drogę do tych najbardziej prestiżowych wyścigów. Obecnie znany jest bardziej jako kierowca startujący w Porsche Supercup – serii towarzyszącej wyścigom Formuły 1. W seoznie 2011 wygrał dwukrotnie wyścigi na Węgrzech i w Belgii. Trochę gorzej Giermaziakowi idzie w wyścigach formuł. Równolegle z startował w Mistrzostwach Europy Formuły 3 (tzw. F3 Euroserie). Seria ta straciła trochę na swojej wartości, gdyż zawodnicy ze względu na wysokie koszty uczestnictwa wolą ścigać się np. w brytyjskich lub niemieckich miestrzostwach. Z tych względów w Euroserii startuje tylko 12-13 zawodników i zaledwie cztery zespoły, w tym niemiecki Motopark, który specjalnie dla Polaka wystawia samochód pod nazwą Star Racing, w czym zasługa sponsora Giermaziaka, koncernu Orlen. Niestety (znowu) Polak zwykle kończył wyśćigi F3 na końcu stawki. Zdobytych kilka punktów w sezonie nie można zaliczyć do najcenniejszych trofeuów Kuby. Na dodatek Giermaziak nie uczestniczył w trzech ostatnich rundach. Za pierwszym razem termin kolidował z wyścigami w Porsche Supercup, ale dlaczego nie pojawił się w kolejnych odsłonach? Tego nie wiadomo. Być może zabrakło funduszy, a być może uznano, że Giermaziak niczego już nie zwojuje i lepiej nie rozmieniać reputacji na drobne. W końcu jest wiceliderem w pucharowej serii Porsche’a? Także pod wielką niewaidomą stoi dalsza kariera Kuby. Czy zespół Verva Racing Team zdecyduje się na trzeci rok startów w ramach Porsche Supercup, czy być może będa chcieli pchnąć Giermaziaka może w stronę GP2? Z porządnym budżetem to mogłoby się udać. W każdym razie Kuba jest jak na razie najwyżej stojącym zawodnikiem w dosyć skomplikowanej hierarchii sportów samochodowych.

Dziwi trochę fakt, że Orlen tak słabo reklamuje swój udział w wyścigach i mało promuje Giermaziaka. Nie wiem, z czego to wynika. Chyba postawili tylko na grupę docelową zainteresowana Formułą 1 i tankowaniem na stacjach Orlen. A być może są zadowoleni z dotychczasowych działań.

Mateusz Lisowski (VW Scirocco R)

Nasz kolejny zawodnik – Mateusz Lisowski – wygrał tegoroczny puchar serii VW Scirocco R, czyli ten, który wyślizgnął się z rąk w ubiegłym sezonie Maciejowi Steinhoffowi. Nie jest to jakaś nadzwyczajna seria wyścigowa. Volkswagen wymyślił projekt, promujący swoje samochody. Do wyścigów oprócz zawodników, którzy sami opłacają swoje starty, zapraszane są również byłe gwiazdy sportów samochodowych. Startowali już nmiędzy innymi w tej serii Johnny Herbert (były zawodnik F1), czy nawet Krzysztof Hołowczyc. Po wynikach naszych zawodników widać, że zarówno Steinhoff, jak i teraz Lissowski, są bardzo ambitni i bardzo poważnie traktują te zawody. Niestety nie jest to w pełni profesjonalna seria. Samochody przygotowane są przez Volkswagena i nie ma tzw. zespołów. Zawodnik wpłaca wpisowe za cały sezon i ma do dsypozycji samochód wraz z mechanikiem i inżynierem. Żadne samodzielne ustawienia samochodu nie wchodzą w rachubę. Można powiedzieć, że to jest bardzo „sprawiedliwa” seria można wykazać się talentem przy jednakowych samochodach.
Tylko nie wiadomo, co dalej zrobić po wygraniu takiej serii. Ścigać się ponownie po zdobyciu tytułu trochę mija się z celem. Lisowski powienien więc pomyśleć o nowej kategorii. Ale jakiej? Może GT? Ale z kolei przejście do wyższej kategorii wiąże się z większymi wydatkami.

Czy sukces Lisowskiego, który jest praktycznie nie znany w Polsce (pominąwszy jego występy w TV Polsat przed relacjami z wyścigów F1), przyciągnie sponsorów? Jestem ciekawy, jak się sytuacja rozwinie. Steinhof przeniósł się ze Scirocco R Cup do niemieckiej wersji pucharu MINI Challenge. Póki co sukcesów tam wielkich nie odnosi… C.D.N.

Natalia Kowalska (Formuła 2)

Nie bardzo wiadomo, co się dzieje (stało) z Natalią Kowalską. Jeszcze w 2010 roku była drugą po Robercie Kubicy, zawodniczką pod względem prestiżu seii, w której występuje. Formuła 2 zdawała się mieć ambicje utworzenia pomostu pomiędzy młodymi i utalentowanymi kierowcami, a Formułą 1. Niestety już trzeci kolejny mistrz tej serii, oprócz standardowych testów w ekipie Williamsa, raczej nie znajdzie w najbliższej przyszłości zatrudnienia w F1.
Wracając natomiast do Kowalskiej, jej rok debiutu nie był najłatwiejszy ze sportowego punktu widzenia, ale mogła się za to poszczycić pozyskaniem sponsora, którym była Cyfra +. Niestety w kolejnym sezonie 2011 sponsor się wycofał, a Kowalska zakończyła pierwsze wyścigi bardzo słabo. Najprawdopodobniej nie udało się uzbierać kwoty na cały sezon i Natalia ostatecznie zniknęła z torów wyścigowych. Czy jeszcze powróci i kiedy – nie wiadomo, gdyz nawet na jej oficjalnych stronach nie ma na ten temat żadnej informacji…

Patryk Szczerbiński (Formula)

Młody, gniewny Polak, startujący w Wielkiej Brytanii.

Dodaj do:
Facebook

Leave a Reply