Wyprzedzanie w F1 ciągle utrudnione

Witaj w świecie Formuły 1 i jej tajemnic.

Rozpoczynam wpisy do mojego bloga razem z początkiem nowego sezonu Formuły 1.
Pierwszy wyścig o Grand Prix Bahrajnu za nami. I posypały się słowa krytyki…

Eksytacja nowym sezonem sięgnęła zenitu. nowy regulamin, nowe zespoły, nowi kierowcy i wszystko miało być nowe, czyli lepsze. Jak się stało?

Przyznam szczerze, że pamiętając wyścigi Formuły 1 z lat osiemdziesiątych byłem zachwycony zmianą regulaminu, która wprowadziła zakaz tankowania w sezonie 2010. Rzeczywiście wydawało się, że znowu większość będzie leżała w rękach, nogach i umyśle kierowcy.

Stało się jednak inaczej. Regulamin zakazał tankowania, ale wprowadził, lub zachował, wiele nakazów. Konieczność użycia dwóch rodzajów mieszanek, nakaz wystartowania na oponach z kwalifikacji dla pierwszych 10 kierowców.

Efektem tego wszystkiego był średnio ciekawy wyścig, żeby tylko użyć delikatnego określenia. Gdyby Robert Kubica nie spadł na koniec stawki po kolizji z Sutilem, to liczbę manewrów wyprzedzania zliczyliśmy na palcach jednej ręki. Mówię tu o prawdziwych manewrach wyprzedzania, a nie omijaniu bolidu rywala, któremu się popsuł samochód – jak w przypadku Vettela, gdzie Alonso, Massa i Hamilton wyprzedzali nieszczęśnika kompletnie walki.

No, dobrze. Kogo więc winić za ten brak akcji na torze? Być może wszyscy pojechali asekuracyjnie. W końcu pierwszy wyścig sezonu, nie wiadomo, co z oponami, z bolidami, ze zużyciem paliwa? Miejmy więc nadzieję, że kolejne wyścigi będą wyglądać inaczej. Bo jeśli nie, to FIA będzie miała spory kłopot, a rozwiązanie nie będzie należało do najłatwiejszych.

Dodaj do:
Facebook

Leave a Reply